|
Archiwum
|
piątek, 01 czerwca 2007
Siciliano
Kochani, obiecanych przygód ciąg dalszy następi już w innym miejscu :) Dziś oficjalnie przyjęci zostaliśmy w poczet Erasmusów i jesienią tegoż roku opuszczamy nasz piękny kraj, by cieszyć się życiem w Mesynie na słonecznej Sycylii :D:D:D Ciekawych losów California Dreamersów zapraszamy na http://siciliano.blox.pl/html, a naszych wiernych czytelników informujemy, że Marzena i Tomek (znani m.in. z http://californiadreamers.blox.pl/2006/07/Mexico.html) 3 tygodnie temu zaręczyli się na gondoli w Wenecji i są nieziemsko szczęśliwi :) Baci, Agata i Marcin :) ![]() ![]()
czwartek, 17 maja 2007
Kto okradł Ghirardelli?
Ha! Co za news nam sie trafil! Walcząc o zwrot podatku po raz kolejny kontaktować się musieliśmy z naszym ukochanym Ghirardelli w SD. Cóż się okazuje?? 20 tysięcy dolarków zwinął nie kto inny, tylko... Larry! Przyczyna wszelkiej naszej sandiegowskiej zgryzoty - nasz wielki manager... (tak, tak - nie raz był on już bohaterem naszego bloga ;) http://californiadreamers.blox.pl/2006/07/Czas-zmian-odslona-druga.html Nie wiemy, co dzieje się z nim teraz. Na pewno w Ghirardelli już nie pracuje :P Bartek, wielce zmartwiony jego losem, zaproponował, żeby do ewentualnego pudła wysłać mu paczkę doskonałych czekoladek pewnej amerykańskiej firmy z San Francisco... Z pozostałego składu Ghirardelli ostała się tylko Heling. David wraz z JT wyemigrowali do Phoenix i zajmują się muzyką. Joe wypłacił sobie z kasy 500$, za co niestety pożegnał się z pracą. Jose nie dosyć, że podkradał, to jeszcze dał się nagrać na (świeżo założone po włamaniu) kamery i też musiał odejść. Michael odszedł sam z siebie do pobliskiej restauracji i teraz kelneruje sobie na przyzwoitym poziomie... ;) Ech... Tyle newsów amerykańskich... To się nie wróci...
wtorek, 24 kwietnia 2007
Idzie nowe!
Idą nowe przygody i nowe wrażenia... Będziemy o wszystkim informować na bieżąco... być może już na nowym blogu! :) :) :) Zaglądajcie do nas nadal!
środa, 14 lutego 2007
70 tysięcy odwiedzin!!!
California Dreamers od 5 miesięcy w Polsce (z małymi ESNprzerwami ;)), a blog zdaje się żyć własnym życiem i nie przeszkadza mu, że nie pojawiają się już w nim kolejne opowieści z USA, bo wszakże wciąż Ktoś tu zagląda... Oj Kochani :) Wzruszeni jesteśmy :) A dla wytrwałych nasze zdjęcie z czasów prawie współczesnych ;) :P
niedziela, 24 grudnia 2006
|